czwartek, 15 grudnia 2011

Do teatru i na bankiet

Kiedy jedna z muz w orszaku Apollina o imieniu Melpomena wzywa nas swym ciepłym głosem do oddania czci sztuce tragicznej, nie pozostaje nam nic innego jak tylko wybrać się do teatru, kupić bilet lub odebrać imiennie zatytułowane zaproszenie, pouczestniczyć w premierze i udać się na zasłużony bankiet takową premierę uświetniający. Warta uwagi teatralna premiera zdarza się kilka razy do roku więc z należytym szacunkiem trzeba się nieco wysilić aby modowy kaganek ponieść także i w te miejsca tak szczególnie ważne dla naszej kultury. Zwykle w czasie spektaklu widownia jest słabo oświetlona dlatego najodpowiedniejszym miejscem dla prezentacji naszej kreacji są bankiety popremierowe. No chyba, że trafimy na premierę Warlikowskiego lub Jarzyny, wtedy trzeba trzymać fason już od pierwszych chwil po przekroczeniu progu świątyni sztuki. Dobrze jest zaczerpnąć języka przed takową okazją i prześledzić drogę artystyczną autora wystawianej sztuki oraz dokonania wybitnego reżysera mierzącego się z tym dziełem, pomoże nam to dobrać odpowiednie elementy do premierowego zestawu odzieżowego. Nie jest to jednak wymóg konieczny. Jeśli nie mieliśmy czasu aby z życiorysami osobistości tych się zaznajomić w celu wybrania charakteru stroju to możemy skorzystać z zabiegu zwanego w kręgach artystyczno-modowych "klasycystyczno-modernistycznym przekładańcem". Zabieg taki pozwoli nam na wysmakowane połączenie elementów ortodoksyjnie eleganckich z częściami garderoby grającymi pierwsze role na najnowszych pokazach mistrzów sztuki tekstylnej.
W tym duchu przygotowałem prezentowany dziś przeze mnie zestaw. Bez względu na to, czy trafimy na premierę klasycznego repertuaru czy nieco bardziej współczesnej sztuki, możemy w takim zestawie czuć się wyjątkowo komfortowo i bezpiecznie a co najważniejsze modnie. Zacznę od góry. Jak się orientuje każda osoba do teatru chodząca, nie wypada udać się doń bez nakrycia głowy. Wybrałem angielski kapelusz Smith & Son z kunsztownie wyhaftowaną fluorescencyjną aplikacją i włoskimi sztucznymi kwiatami. Na szyi mam apaszkę w kolorze krwistej czerwieni, która podkreśla dodatkowo fakturę białej bluzeczki ze wzorem nawiązującym do scen ze spektaklu na podstawie książki "The Wind in the Willows". Sweterek Marks & Spencer wyszywany błyszczącymi grafitowymi kamieniami jest niezwykle modny a przy tym wygodnie można go zrzucić tuż po spektaklu w drodze do foyer na bankiet. Na dłoniach mam rękawiczki z delikatnej skóry w stylu samochodowym, męskie, klasyczne a przy tym bardzo praktyczne, szczególnie gdy nie zdążyliśmy się w sezonie zaszczepić przeciwko grypie. Skórzane spodnie upinane rzemieniem mówią dużo o naszej pozycji i otwartym nastawieniu do świata. Buty to klasyczne przewiewne mokasyny zakładane przeze mnie tylko na szczególne okazje. Zestaw ten świetnie prezentuje się zarówno w Teatrze Narodowym jak i Teatrze Rozmaitości.



poniedziałek, 5 grudnia 2011

Urodziny

Jak z bicza strzelił rok od momentu kiedy umieściłem pierwszy wpis na moim blogu. 11 grudnia, w przeddzień okrągłej rocznicy obdaruję Was częścią mojej garderoby, nie tylko po to abyście poczuli świąteczną atmosferę, ale przede wszystkim abyście mogli wraz z rodzinami cieszyć się eleganckim i modnym wyglądem przy wigilijnym stole. 
11 grudnia w niedzielę, przed Domami Centrum w Warszawie o godzinie 13:00 ubiorę tylu Polaków ilu zdołam.

niedziela, 4 grudnia 2011

Badania

Po wykorzystaniu wszelkich możliwych pretekstów i wymówek, po kilkudziesięciu nieprawdopodobnych zbiegach okoliczności, które w ostatniej chwili przeszkodziły nam w odbyciu badań profilaktycznych, tudzież okresowych w końcu przychodzi taka chwila, że dawno planowana wizyta w laboratorium medycznym staje się nieunikniona. Mniej więcej późnym wieczorem w przeddzień naszej drogi przez ciernie zdajemy sobie sprawę z faktu, że rano nie możemy prosić o pomoc ukochanej naszej towarzyszki kawy, nasi bracia mniejsi rogale też nie dodadzą nam otuchy, nawet płatki kukurydziane tęskno wlepione dużymi ślepiami w karton mleka nie zaśpiewają nam swej radosnej chrupiącej pieśni. Nie pozostaje nam nic innego jak najeść się porządnie tuż przed snem aby cierpienie poranne zminimalizować choć troszkę. Niektórym z nas zdarza się nawet w takiej sytuacji strzelić espresso na chwilę przed utuleniem poduszki. Sen trwa jak na złość tej nocy tyle co pojedyncze ultraszybkie mrugnięcie powieki i już stoimy o 6:00 z plastikowymi pojemnikami w dłoniach we własnej łazience, której ściany wydają się poruszać a słabiutka żarówka wypala nam oczy niczym lampa w pokoju przesłuchań. Dwa plastikowe pojemniki na próbki są dla nas dalece idącą i brutalną ingerencją w naszą prywatność. Niestety musimy się z tym pogodzić i stanąć przed kilkoma kluczowymi pytaniami. Po pierwsze: który pojemnik do czego? Po drugie: ile tego do pojemnika ? Jak za dużo to może być niezręcznie, jak za mało to trzeba będzie przyjść jeszcze raz. Kiedy półprzytomni docieramy wreszcie pod drzwi laboratorium i z ciężko wypracowanym uśmiechem wręczamy próbki dochodzi do nas wreszcie, że to dopiero początek tego koszmaru. Najwięksi twardziele miękną przy morfologii a co dopiero my, takie kruche i delikatne istoty. Cudem to przeżywamy i przez następne kilka godzin boimy się odkleić gazika z przegubu by wieczorem z przerażeniem stwierdzić, że się sam odkleił i zgubił.
Musimy się wspierać w takich sytuacjach, dlatego przygotowałem dziś zestaw, który pozwoli w miarę łagodnie przejść gehennę badań laboratoryjnych. Melonik z elegancko upiętymi kwiatami odwróci uwagę od rozbieganych naszych oczu i jednocześnie wprowadzi atmosferę łagodności. Długa opięta bluzka Marithe Francois Girbaud łagodnie otuli naszą twarz, kiedy pielęgniarka poprosi nas o pochylenie głowy między kolana w celu omdlenia uniknięcia. Złoty płaszcz Moncrer podobnie jak koc termiczny uchroni nas przed utratą ciepła i nieprzyjemnym uczuciem zimnych dreszczy. Sandały pozwolą na nieskrępowane ruchy palców niedopuszczające do drętwienia nóg. Na połyskujących spodniach od Prady prawie niewidoczne są kropelki potu spływającego z czoła, których nie zdążyliśmy obetrzeć zieloną haftowaną chustą Uzichachi. Nieprawdopodobnie modny kożuszkowy komin podtrzyma naszą głowę w wygodnej pozycji kiedy szyja zapomni o swojej funkcji na moment. Jeśli uda nam się przebrnąć z samego rana przez makabrę badań to w nagrodę w tym samym zestawie z powodzeniem możemy się wybrać na poważny i elegancki pokaz najnowszej kolekcji odzieżowej znanego fryzjera, stylisty i od niedawna kreatora mody.


piątek, 18 listopada 2011

Złote gody

Wróciłem do domu po wielu dniach błąkania się po europejskich butikach modnych i ekskluzywnych zarazem, wypełnionych po dach tym co w modzie świeże jak bułki kajzerki wyciągnięte z pieca o 4:30 rano przez piekarza o silnych ramionach. Każdy znawca mody wysokich lotów (czyli takiej dokładnie jaka nas interesuje najbardziej) wie, że udane powroty do miejsca zamieszkania z odzieżowych wojaży zaznaczone są śladami w postaci długo i z mozołem wypatrywanych elementów ubioru oraz dodatków, które jako nagrodę za te ciężkie poszukiwania kupowaliśmy nie licząc się z groszem. Mogę sobie bez wysiłku wyobrazić co czuł Hun Attyla, zwany także Biczem Bożym, kiedy wracał z wieńcem ściętych głów swoich oponentów i rzucał je na łoża swoich żon, które piszcząc z podziwu ścierały z drogich tkanin stróżki jeszcze nie zastygłej krwi. Mój powrót z naręczem siatek zamiast ciętych głów zbrukał krwią metek i paragonów szlachetny atłas łóżkowej narzuty. Wśród przywiezionych z podróży tekstylnych przedstawicieli najnowszych kolekcji moich ulubionych projektantów znalazła się też prawdziwa perełka, można by rzec nawet perła w koronie na zakupowym tronie czyli torba od Prady, która jeszcze przed chwilą opuściła pracownię mediolańską wraz ze swoimi 39 koleżankami. Jestem szczęśliwym posiadaczem jednej z czterdziestu toreb w limitowanej serii przeznaczonej tylko i wyłącznie dla wybrańców uczęszczających regularnie na pokazy tego włoskiego domu mody. Szczególne w tej torbie jest nie tylko klasyczne szycie i najlepsze gatunki materiałów użyte do jej wyrobu, ale sama intencja z jaką ją zaprojektowano.  Otóż ten wyrób galanteryjny przygotowany został z myślą o znamienitych gościach pokazów mody, dla których rzeczą pierwszoplanową i bezdyskusyjną jest zajęcie odpowiedniego i należnego im miejsca w pierwszym rzędzie. Najgorsze co mogło by się stać podczas przygotowań do takiej imprezy to zagubienie w zamieszaniu karteczki z nazwiskiem danego gościa używanej do rezerwacji należnego mu miejsca. Prada jako pierwszy na świecie dom mody z myślą o swych najwierniejszych klientach wyposażyła najnowszą torbę w specjalne, sygnowane logiem i kolejnym numerem rozkładane krzesełeczko doczepione do jednego z uszu torby. Takie rozwiązanie gwarantuje zajęcie miejsca w pierwszym rzędzie nawet gdy przez niefrasobliwość lub nieuwagę personelu przygotowującego pokaz zagubi się gdzieś karteczka z naszym nazwiskiem lub przez zupełną pomyłkę ktoś po prostu zajmie nasze miejsce. Patent genialny w swej prostocie. 
Dziś przygotowałem zestaw rocznicowy. To już pięćdziesiąta kreacja na moim blogu więc obchodzę niejako złote gody, które z wielką radością uczciłem wizytą na pokazie dobrze zapowiadającego się projektanta Rodrigo de la Garza. Mam na sobie przecudowną grafitową marynarkę szytą na miarę, szerokie spodnie z kolekcji Vivienne Westwood  (okrutnie modne nota bene), klasyczne wysokie oficerki oraz kilka szczególnych dodatków ze wspomniana torbą Prady na czele. Zestaw ten znakomicie prezentuje się zarówno w świetle jupiterów jak i w nieco skromniejszym oświetleniu.






sobota, 29 października 2011

Modny bieg

Kilka dni temu zaledwie powróciłem do kraju mojego ukochanego po tygodniowym wojażu europejskim i muszę przyznać, że po raz kolejny ciepłość w me serce wlała nasza piękna polska jesień. Prócz tęsknoty za ojczyzną przywiozłem z podróży także ciekawe doświadczenia związane z nową metodą uskuteczniania zakupów modowych wprost ze stolicy europejskiej mody czyli  Mediolanu. Cała śmietanka towarzyska Mediolańskiego świata mody oszalała wręcz na punkcie tak zwanych Modnych Biegów czyli zakupów, w których trzeba się wykazać nie tylko wybitną wiedzą na temat najnowszych trendów ale także kondycją fizyczną. Ta wspaniała idea, genialna w swej prostocie, łączy w sobie ducha zdrowego współzawodnictwa z niekłamaną przyjemnością eksploracji półek uginających sie od najnowszych wzorów ukochanych naszych projektantów. Wytrawny znawca mody niczym Bybby Fischer czy Garri Kasparow potrafi dostrzec na wieszaku w modnym butiku ten jeden szczególny układ, który pozwoli mu na zwycięski ruch wykonany kartą kredytową, prawdziwy modowy szach mat w konsekwencji prowadzący do podniecającego momentu wyjmowania z eleganckich toreb i układania z namaszczeniem na łóżku i stole świeżutkich odzieżowych łupów. To chyba układ idealny - zdrowie plus modowe zadowolenie. Nie jestem zaskoczony ani też w najmniejszym stopniu zdziwiony faktem, że ten najnowszy trend dotarł także do naszego kraju, w którym grono znawców mody rośnie każdego dnia i  czerpie co raz to większą przyjemność z prawdziwych odzieżowych zakupów. Nie dalej jak kilka dni temu, zaraz po przyjeździe z lotniska napotkałem grupę znawców mody oddającą się pasjonującemu Modnemu Biegowi w eleganckim centrum handlowym. Wielkim zaszczytem i radością było poproszenie mnie o przewodnictwo kilkudziesięcioosobowej grupie koneserów mody w zakupach w stylu Mediolańskim.  Ta nowa można by już rzec tradycja niewątpliwie zjednoczy jeszcze bardziej i tak już mocno zjednoczone środowisko znawców mody w naszym kraju.
Dziś przedstawiam Wam zestaw, który został skonstruowany na takie właśnie okazje. Wyjątkowo nie będę opisywał poszczególnych elementów, zamieszczam za to film, który podesłali mi znajomi. Widać na nim  dokładnie zalety tego przyodziewku oraz jego niebywałą praktyczność połączoną z europejską elegancją.



               

środa, 12 października 2011

Randka

Dla tradycjonalisty takiego jak ja smutnym wydaje się fakt zanikania przepięknego zwyczaju celebrowania pierwszych umówionych spotkań zwanych też pierwszymi randkami. Serce mi pęka, kiedy zdaję sobie sprawę, że tak szalenie cudowna i mocno osadzona w historii ludzkości tradycja, zostaje zastępowana przez szybko i niedbale pisane esemesy, wymieniane zdawkowo wpisy na portalach społecznościowych czy też banalne i pozbawione wysiłku zapraszanie nowo poznanej na imprezie sympatii na kolejna imprezę. Smutno mi z powodu ogólnego obniżania poziomu sympatyzowania, a już najbardziej boleję nad tym, że tyle fantastycznych doznań nigdy już nie będzie udziałem hołdujących nowoczesnej zasadzie szybkiego zaspakajania potrzeb. Mówię tu o całym wachlarzu, całej palecie, całym koszu cudowności, których doświadczyć można tylko i wyłącznie na randce umówionej z dużym wyprzedzeniem i solidnie przygotowanej merytorycznie. 
Z całą pewnością kluczową sprawą przy przygotowywaniu się do pierwszej randki jest uświadomienie sobie jakże prostej prawidłowości, otóż randka to takie zdarzenie, na którym spotykają się dwie osoby. Inaczej mówiąc obydwie te osoby są ważne. Więc jeśli ma się wielką ochotę kolejny raz uświadomić samemu sobie na randce jakim się jest mądrym, przystojnym i eleganckim człowiekiem prawiąc sobie samemu kilkadziesiąt komplementów, to znacznie lepszym i tańszym rozwiązaniem jest pozostanie w domu i wypicie lampki szampana patrząc w lustro na kogoś kto z największą atencją wysłucha samopochwał. Jeśli zatem przebrnęliśmy już przez ten czasem trudny do zaakceptowania fakt i naszym drugim "ja" stała się umiejętność słuchania ze zrozumieniem poparta nienagannymi manierami i ogólną schludnością osobistą, to można śmiało stwierdzić, że gotowi jesteśmy do rozpoczęcia przygotowań odzieżowych w celu poinformowania o naszych zaletach w sposób subtelny i pozawerbalny. Dobierając elementy garderoby na taką okazję przede wszystkim kierujmy się zasadami stonowanej i skromnej elegancji z elementami eksponującymi nasze osobiste walory. 
Zacznę od butów w dzisiejszym zestawie. Na pierwszy rzut oka widać, że ich właściciel twardo stąpa po ziemi co daje wyraźny sygnał, że w razie potrzeby okaże wsparcie i wewnętrzną siłę. Kamizelka ze sztucznego futra o kocim wzorze nie tylko dodaje powagi ale także może okazać się praktycznym dodatkiem, kiedy spotkanie nieco się przedłuży a jesienny chłodek dokuczać zacznie naszej sympatii. Czerwony pas w białe grochy wyraźnie mówi o naszym zamiłowaniu do rytmu i do tańca, a koszula z aplikacjami w kształcie walizek świadczy niezbicie o tym, że nie straszne nam dalekie podróże, a tym bardziej doświadczenia z nich przywożone. Modne spodnie w panterkę delikatnie sugerują nasze dobre w trendach obeznanie, dodatkowo ich niebanalny krój może być pomocny w chwilach dość kłopotliwego i niekontrolowanego wyrazu uznania dla powabów naszej sympatii. Odpowiednie przygotowanie mentalne i dobrze dobrany strój to gwarancja udanej pierwszej randki.


wtorek, 4 października 2011

Do urn

W czasach jednoczenia i łączenia diametralnie różnych od siebie krain w jedno ciało europejskie, od czasu do czasu przypominamy sobie, że nie jesteśmy li tylko obywatelami świata lub europejczykami ale płynie w nas jeszcze krew naszych przodków, którzy na ziemiach jeszcze niezjednoczonych płodzili naszych pradziadów i prababki a ci z kolei dziadków i babki i tak dalej aż pojawiliśmy się my. Teraz to my płodzimy kolejnych pradziadów dla naszych pra pra wnucząt. Przypominamy sobie o tym fakcie szczególnie podczas narodowych świąt i wyborów, kiedy to gdzieś pod skórą czujemy delikatny dreszczyk podniecenia, że to właśnie ta chwila, w której przodków krew w piach nie pada bo się na swój sposób przykładamy do ich dzieła. Mimo wieków upływających wcale tak bardzo się nie zmieniliśmy, to okoliczności są inne a my się do nich przystosowujemy.
Dziś zaprezentuję Wam zestaw wysoce rekomendowany przy narodowych wydarzeniach i świętach oraz świetnie się nadający na niedzielny spacer do urny wyborczej. Tło do sfotografowania zestawu też nie jest przypadkowe i w oczywisty sposób nawiązuje do naszych narodowych tradycji rycerskich. Bo czyż nie jest to najzupełniej w świecie jasne, że dawni rycerze zamienili swe miecze na łopaty by budować kraj z pieśnią na ustach? Rumaki zastąpione zostały przez niemieckie koparki a wozy z ekwipunkiem przez francuskie betoniarki. 
Głównym elementem tego zestawu jest fioletowy sweter Benettona w prostopadłe kształty, które wyrażają poprzez ostrość krawędzi konkretny i prostolinijny stosunek osoby je przyowdziewającej do otaczajacej rzeczywistości. Doskonale kolorystycznie dobrane szerokie narękawniki od Vivienne Westwood zdobywają teraz szturmem salony modowe w zachodniej części Starego Kontynentu i świadczyć będą podczas głosowania o naszych szerokich estetycznych horyzontach. Czarne, błyszczące leginsy z ProMody w połączeniu z bursztynową sakwą mówią o naszej świadomości terytorialnej i nierozerwalności ziem pomorza zachodniego od reszty naszego pięknego kraju. Szare bolerko Kazuhisa Uchihashi ze złotymi łańcuchami dodaje całej kreacji delikatnej  i eleganckiej lekkości, a kolorowa opaska z drobnymi elementami sztuki inkaskiej potwierdza naszą otwartość na inne kultury. Sportowe buty zgodne są z aktualnym trendem łączenia wysokiej elegancji ze zdrowym trybem życia, uszyte na miarę przez znakomitego szewca od lat mieszkającego w Londynie i tworzącego te arcydzieła obuwnicze pod pseudonimem Vendoor. 
Warto zaprezentować w dniu świąt państwowych i wyborów nie tylko swą narodową świadomość, ale także i świadomość modową poprzez konstruowanie zestawów odzieżowych łączących najnowsze trendy z inspirowanymi tradycją elementami.


niedziela, 25 września 2011

Po mięso na miasto

Jeśli by przeanalizować jaki męski wzorzec dla współczesnej kobiety jest wyznacznikiem kierunku poszukiwań (lakonicznie rzecz ujmując: jaki jest ideał prawdziwego mężczyzny), to widać jak na dłoni kilka pożądanych cech. Cechy te układają się w swego rodzaju "wykres-wycinankę", jako trzon czy pień cechy niezbędne, od których jak gałązki odrastają cechy mile widziane, a od tych gałązek odbijają jak świeże listki cechy atutów dodatkowych. Wycinankowość takiego wykresu polega na tym, że przy analizie cech ewentualnego kandydata, każda rozsądna kobieta odcina kolejno te cechy, których u przedmiotu badań stwierdzić nie potrafi. Po takiej operacji dokładnie widać jak bardzo idealny wykres-wycinanka jest okaleczony i czy posiadacz badanych cech w ogóle nadaje się do dalszego brania pod uwagę. Są oczywiście kobiety, które zadowolą się tak zwanym trzonem wykresu, czyli cechami niezbędnymi, szczególnie w świetle długo i żmudnie przeprowadzanych badań na szerokiej swojej grupie docelowej. Jednak większość światłych i nowoczesnych pań szuka mężczyzny, którego wykres cech będzie przypominał raczej dąb czy grab a nie marną osikową gałązkę. Bo o ile stabilność finansowa, poczucie humoru i odpowiedni wygląd stanowią pień większości wykresów, to umiejętność doboru garderoby, znajomość aktualnych trendów kulinarnych czy łatwość poruszania się w tematyce kulturalnej tworzą piękne odgałęzienia, a już cierpliwość, punktualność, uwielbienie dla komedii romantycznych i umiejętność słuchania są niczym te listki wieńczące koronę drzewa.
Dziś zestaw dla mężczyzn, którzy świadomi są nie tylko swoich potrzeb, ale i oczekiwań płci pięknej. Zestaw ten łączy kilka cech, które w wykresach wycinankowych umiejscowione są w pniu , gałęziach i liściach. A więc po kolei : stabilność finansowa, znajomość tematyki modowej i kulinarnej oraz cierpliwość.
Przyodziewek ten przeznaczony jest do wyjść na zakupy spożywcze ze wskazaniem na zakupy mięsne. Każdy kto choć trochę docenia walory smakowe osobiście przygotowanych potraw wie, że jakość składników ma niebagatelne dla smaku znaczenie. Dlatego tak ważne jest odpowiednie tych składników dobieranie. Zdaję sobie sprawę z faktu, że spora grupa mężczyzn zwyczajnie wstydzi się stanąć w kolejce w dobrym sklepie mięsnym (a tylko w dobrych mięsnych sklepach dziś można jeszcze zobaczyć zjawisko zwane kolejką), efektem tego jest kupowanie mięsa marnej jakości wprost z kolorowych półek delikatesowych molochów w modnych centrach handlowych. Drodzy panowie, tak nie zaimponujecie kobiecie. 
Prezentowany przeze mnie ubiór jest przykładem idealnej symbiozy pragmatyzmu i modowej wrażliwości. Z tak wyśmienicie dobranymi elementami garderoby można czerpać czystą i niekłamaną przyjemność z prozaicznej czynności jaką zdają się być mięsne zakupy. Kolorystyka zestawu jest inspirowana pierwotnym dążeniem przewodnika stada do pozyskania dla swojej rodziny czekającej przy ognisku jak najlepszej części upolowanego zwierza. Wzór leginsów dodaje dodatkowo dzikości tak bardzo pożądanej w trakcie polowań. Dodatek w postaci eleganckiej siatki zakupowej z metalowymi uszami natychmiast winduje jej posiadacza do pierwszej ligi zakupowych znawców w kolejce. Delikatna czapka z niewielkim daszkiem oraz wełniany szal podkreślają męski status poprzez nawiązanie do upierzenia samców kilku egzotycznych ptaków ameryki południowej. Niskie i wygodne Martensy świadczą o świadomości dbania o stopy podczas zakupów. Ten zestaw pozwoli Wam komfortowo i modnie kupować mięso bez niezrozumiałego dla mnie wstydu stania w kolejkach.



poniedziałek, 5 września 2011

Niezobowiązująco i modnie

Zaplanowane z dużym wyprzedzeniem spotkania z dawno niewidzianymi znajomymi zwykle wywołują swego rodzaju dreszczyk, coś na podobieństwo lekkiego trzepotu motylich skrzydełek w brzuchu. Mniej wrażliwi odczuwają taki stan dopiero przed nadchodzącym spotkaniem "klasowym", czy tak ostatnio modnym spotkaniem "maturalnym". Dla tych wrażliwych bardziej, inaczej mówiąc uwrażliwionych, do obudzenia stada motyli wystarczy wizja spotkania po kilku latach, czasem po roku nawet, kolegi z wojska, koleżanki ze studiów czy po prostu kolegi z zajęć korzenioplastyki sprzed kilku miesięcy, który to esemesowo zaprosił na kawę w cichej i miłej kawiarni. Oczywiście zastanawiamy się przed spotkaniem jakież to zmiany czas poczynił cielesne z naszymi znajomymi, czy równie dobrze wyglądają i młodo jak my, a jeśli nie to czy starczy nam siły aby tego ostentacyjnie nie zauważać. Jednak nie to powoduje w nas to charakterystycznie lekkie napięcie. Kluczowe, wyrywające brutalnie motylki z głębokiego snu,  jest tylko na pozór proste pytanie : "w co ja mam się ubrać?".
Dobierając garderobę na tak specyficzną okazję należy brać pod uwagę fakt, że nawet ci znajomi, których wcześniej nie nazwalibyśmy znawcami mody, mogli akurat w między czasie takową tematyką się zainteresować. Dlatego warto dyskretnie i nienachalnie poinformować swoim strojem, że się jest na bieżąco. Przy konstruowaniu zestawu należy zachować jednak umiar i nie dać się ponieść emocjom, które mogłyby nas pchnąć w objęcia stylizacyjnego bałaganu. Przygotowałem dziś zestaw wysoce wyważony i stonowany choć będący wyraźnym odzwierciedleniem najnowszych światowych trendów. Przy odrobinie wyczucia da się znakomicie te cechy połączyć w jedną olśniewająco modną całość.
Mam na sobie absolutny hit przełomu sezonu lato/jesień, czyli skóropodobną kamizelkę w lekki, pikowany wzorek, uwieńczoną podwójnym kołnierzykiem. Takie kołnierzyki mogliśmy już zobaczyć w kolekcjach mijającego letniego sezonu na wybiegach Mediolanu. Spodnie w modne grochy pochodzą z kolekcji japońskiego projektanta Junya Watanabe i są niczym deser w tym zestawie. Ich długość i fenomenalny krój korespondują z prostym suwakiem kamizelki, tworzy to niesamowicie elegancki układ ciała oraz podkreśla prostą, dumną sylwetkę. Dopełnieniem tego stroju są dodatki, które w tym wypadku w sposób bezpośredni nawiązują do miejsca, w którym umówione zostało spotkanie. Nie zapominajmy o tym drobnym szczególe w doborze dodatków, nie ma dziś liczącego się projektanta, który nie nawiązałby dodatkiem do przestrzeni, w której prezentuje swoje kolekcje. Założyłem na nogi proste, pomarańczowo - czerwone japonki aby nadać nieco mniej oficjalny charakter tej stylizacji. 



Stylizacja, która ostatnio zachwyciła mnie bez reszty, to wspaniała i kobieca kreacja Pani Joanny Horodyńskiej. Zmysłowy i jednocześnie tajemniczy fason górnej części tej zapierającej dech w piersiach sukni bezbłędnie wspierany jest przez dyskretną lekkość czarnej szarfy w pasie. Ta długa suknia z ciasnymi, wyszywanymi mankietami dokładnie i w stu procentach spełnia swoją funkcję, czyli olśniewa. Założenie do tej wspaniałej garderoby kapelusza z miękkim rondem świadczy o wyjątkowym wyczuciu i wrażliwości Pani Joanny na najświeższe trendy. Suknie w tym stylu nie dość, że są przepiękne statycznie to jeszcze większe wrażenie sprawiają w ruchu, chciałoby się wręcz natychmiast porwać do tańca właścicielkę tej kreacji, aby móc napawać ruchem tkaniny oczy złaknione mody najwyższej próby. Brawo Pani Joanno !!!

Joanna Horodyńska foto:Kimono.pl
 


czwartek, 4 sierpnia 2011

Na budowę

Powszechnie znanym jest fakt, że wulgaryzmy dynamizują pracę na budowie. Z kolei dobry zestaw odzieżowy czyni tą zdynamizowaną pracę w przyjemny sposób elegancką. Już od dawna wiadomo, że w branży budowlanej obowiązuje swego rodzaju kodeks tekstylny, nie tylko tyczący bezpieczeństwa i higieny pracy, ale także stawiający na estetykę, która jest bezpośrednim motorem wydajności ekip pracowniczych. Równanie wydaje się banalnie proste: dobrze ubrany pracownik to pracownik szczęśliwy i wydajny.
W roku 1952 we Francji wypromowano wśród budowniczych dróg podmiejskich, charakterystyczne dla wybiegów modowych tamtego ciepłego lata, kolorowe kołnierzyki z ostrym krojem kantów. To zdarzenie uważane jest za początek modowych trendów w zestawach pracowniczych. O ile ówczesny „blok wschodni” trywializował tak ważny dla świata mody fakt, to zachodnie przedsiębiorstwa budowlane wręcz prześcigały się w nawiązywaniu do aktualnych trendów w strojach swoich pracowników. Do ciekawych przykładów należą haftowane mankiety brygad murarsko-tynkarskich z Dolnej Saksonii w roku 1967 oraz specjalne, wyszywane kolorową nitką, fartuchy hutników z Birmingham w roku 1971. Najnowsze trendy przesiąkają coraz częściej także na polskie budowy, dlatego dziś zaprezentuję zestaw inspirowany aktualnym kierunkiem modowym niemieckich ekip remontowo-wykończeniowych, w których niejednokrotnie swoją pierwszą przygodę z budowlanką rozpoczynało wielu naszych znanych dziś z pierwszych stron gazet rodaków.
Zacznę od bluzy z pracowni włoskiego projektanta Carlo Renzo z charakterystycznym regulowanym dekoltem. Patent prosty i znany już od dawna, jednak dopiero teraz zyskujący szeroki poklask wśród budowlanych stylistów. Dekolt odsłania dokładnie taką powierzchnię klatki piersiowej, jaka pozwala na efektywne chłodzenie organizmu podczas np. szlifowania płaszczyzn gipsowych oraz podkreśla przy okazji męską budowę ciała i to w sposób zupełnie nienachalny.Szare spodnie z wszytymi długimi łatami podtrzymuje gustowny pasek z sakiewkami typu „Berlin”, ilość sakiewek uzależniona jest od pozycji w brygadzie. Obowiązkowe czerwone skarpety nie tylko pozwalają na lepszą orientację w parterze przy instalacji ogrzewania podłogowego, ale także są swego rodzaju manifestem przynależności do grona modnie ubranych pracowników budowlanych. Na dłoniach mam lateksowe rękawiczki w kolorze cielistym – to absolutny hit już od trzech sezonów, bo nie dość, że obłędnie modny to jeszcze zastosowania lateksu pozwala na lepszy kontakt z narzędziem. Czapka Equinox jest ręcznie wyrabiana na potrzeby szwedzkich spawaczy i posiada unikatowe wszywki w okolicach ucha, które redukują hałas i chronią przed pyłem i iskrami. Buty to klasyczne Replay'e wypuszczone w skromnej serii, a dedykowane przede wszystkim na budowy śródziemnomorskie. Strój prezentowany przeze mnie jest wypadkową najnowszych trendów na budowach niemieckich oraz włoskiego podejścia do klasycznych krojów. Jestem przekonany, że sezon jesienny w budowlance zdominowany zostanie przez tego typu zestawy.




piątek, 1 lipca 2011

Na stadion

Prawdziwe męskie współzawodnictwo od wieków przyciągało tłumy chcących otrzeć się choć na moment o doskonałości fizis mistrzów sportu. Inaczej mówiąc samo oglądanie rywalizujących ze sobą półbogów dostarczało widzom strumienie adrenaliny, którą co poniektórzy przekuwali potem w bardziej namacalne dla oka czy ucha zjawiska. Bo czyż nie inspirowani takim właśnie widowiskiem Sofokles czy Ajschylos w zawodach dionizyjskich odnosili zwycięstwa? Wysiłek fizyczny, tężyzna, gibkość ciała i ogólna wydajność organizmu były na przestrzeni wieków nie tylko opiewane w literaturze, ale także wynoszone na piedestał nawet przez takich, którzy trzech liter na krzyż poskładać nie potrafili mimo wielkich chęci i samozaparcia. Tak jest do dziś.
Mając na względzie znaczenie sportowych widowisk dla rozwoju duchowego ludzkości wręcz nie przystoi wybrać się na stadion nieodpowiednio ubranym. Chcąc oddać pokłon synergii masy mięśniowej i mocy umysłu ludzkiego, należy dobrać elementy garderoby bardzo uważnie i rozsądnie. Dziś przedstawiam Wam zestaw na imprezy sportowe, którego głównym elementem jest przywieziony przeze mnie z Paryskiego Tygodnia Mody płaszcz Versace. Nie bez znaczenia są złote wzory obszyć płaszcza. To oczywiste, że złoto jest kolorem mistrzowskim, dlatego chcąc jak najlepiej kibicować ukochanej drużynie nie zapominajmy o przywdzianiu tego właśnie koloru, który nie tylko mobilizuje zawodników, ale także dostarcza współkibicującym niezapomnianych wrażeń estetycznych. Namawiam Was przy tym do eksperymentowania ze złotym kolorem w poszczególnych częściach garderoby, choć oczywiście wszelkiego rodzaju biżuteria złota także jest jak najbardziej na miejscu. Bardzo ważne jest w zestawach na imprezy sportowe odpowiednie kontrastowanie zestawu. Jak widzicie zastosowałem w tym celu prosty zabieg kolorystyczny polegający na połączeniu ciemnogranatowego odcienia płaszcza z białymi spodniami typu karate oraz białą koszulą ze stójką. Ciekawą rzeczą w spodniach typu karate jest specjalna wszywka w kroku powiększająca przestrzeń i dająca komfort nie tylko podczas wysokich kopnięć na treningach ale także, co jest istotne w naszym wypadku, niezmiernie polepsza wygodę siedzenia na trybunach podczas meczu. Dodatki są oczywiste w tym zestawie i nie pozostawiają złudzeń co do klasy całego ubioru. Tkana z grubego białego sznurka torba oraz wyplatane buty z Łukpolu są tak zwaną wisienką na torcie w stadionowym zestawie wyjściowym.



Nie omieszkam także podzielić się z Wami moimi ostatnimi modowymi zachwytami. Dwie znakomite kreacje wypchnęły w cień wszystkie stroje na czerwonym dywanie w ostatnich dniach. Mowa tu o znakomitym zestawie Ilony Felicjańskiej i uroczym ubiorze Patricii "Trish" Tshilanda Kazadi.
Pani Ilona dobrała dwa główne elementy zestawu, czyli jeansową koszulę i długą świetlistą spódnicę, w sposób wręcz mistrzowski. Nie sposób nie zauważyć inspiracji ostatnimi pokazami Dolce&Gabbana, zwłaszcza jeśli chodzi o dyskretny element łączący koszule ze spódnicą czyli fantazyjny pas skórzany. Dyskretnie rozpięty dekolt idealnie współgra z podwiniętymi rękawami i nadaje całości nieco drapieżnego uroku. Znowu błyszczy gwiazda Pani Ilony i przypominają się chwile, kiedy piętnaście lat temu w Paryżu była pierwsza modelką Calvina Kleina.

Ilona Felicjańska, fot. AKPA

Pani Kazadi pokazała się w zestawie uroczym w swej prostocie i elegancji. Znowu mamy tu niezmiernie modną jeansową koszulę i skórzany pasek, co jest dowodem na to, że także Patrycja Kazadi jest na bieżąco jeśli chodzi o światowe trendy. Czarne półobcisłe spodnie w połączeniu z nadającymi elegancki kształt stopom butami, idealnie podkreślają kobiece kształty i są fantastyczną przeciwwagą do lekko odsłoniętego kąpielowego stanika ze zgrabnym sznureczkiem. Lekkości dodaje też sposób upięcia włosów i świetny makijaż. Brawo Pani Patrycjo!, czekam na więcej takich kreacji.

Patrycja Kazadi, fot. AKPA

wtorek, 14 czerwca 2011

Męski

Istniały czasy takie, kiedy ozdobne zastawy stołowe widywane były na eleganckich stołach, a nie na serwisach aukcyjnych, ubiór popołudniowy był rzeczywiście ubiorem zakładanym po południu i to bez względu na to czy wychodziło się z domu czy nie, a po zmroku co najmniej niestosownym był spacer kobiety bez partnera u boku. W czasach tych niewiasty wzdychały do uosobienia męskości w ciele półbogów takich jak Jerzy Pichelski i Franciszek Brodniewicz. Czym zachwycały się kobiety lat trzydziestych? Wyniosłym spojrzeniem, stanowczym gestem, nienagannymi manierami i wykwintnym ubiorem prawdziwego mężczyzny. I choć dziś za pierwsze dwa zachwyty można dostać w twarz od nieznajomej, to dobre maniery i gustowny strój przemawiają do serc kobiecych z taką sama siłą jak przed wojną. Maniery albo się ma, albo można się ich nauczyć, niestety są mężczyźni, dla których dobór męskiej garderoby wydaje się być wyzwaniem tak trudnym i bolesnym jak przyznanie po sprzeczce racji swojej partnerce, lub tak niebezpiecznym i nieosiągalnym jak udanie się na badania okresowe. Spieszę zatem z pomocą chcącym poszerzyć swe modowe horyzonty panom, zastanawiającym się jaki zestaw ubraniowy będzie na tyle męski aby wreszcie do nich pasował. 
Dziś przedstawiam zestaw, w tworzeniu którego połączyłem dążenie do oddania nieskazitelnej męskości w ubiorze z jednoczesnym obaleniem twierdzenia, jakoby krótkie ogrodniczki nie uwypuklały cech prawdziwego mężczyzny. Mężczyzna powinien być stanowczy w wyrażaniu się poprzez ubiór zachowując przy tym umiar i rozsądek. Dlatego dzisiejszy zestaw ograniczyłem do trzech elementów, z których każdy podkreśla inną cechę męskiej osobowości. Ogrodniczki  od Dolce & Gabbana reprezentują w tym zestawie męski upór i siłę, są jak tarcza wojownika prącego do przodu na przekór burzom i wichrom. Siatkowe mokasyny City Raider z Łukpolu są symbolem stałości i rozsądku. Wrzosowa chusta typu bandana to znak prawdziwej męskiej wolności i pewności obieranych dróg, jej charakterystyczna długa kita symbolizuje spokój i zdolności reprodukcyjne.
Aby jeszcze bardziej podkreślić dominujący samczy charakter tego zestawu, skonfrontowałem go podczas robienia zdjęcia z zachodnimi symbolami męskości (i co widać gołym okiem), wynik tego porównania nie pozostawia żadnych niedomówień.

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Rowerowy relaks wyczynowy

Nadeszły utęsknione i wypatrywane przez cyklistów, każdego mokrego i zimnego ranka, dni aury przyjaznej dwóm kółkom i pedałom. Rozlał się na ulice ukochanego mego miasta koktajl słonecznych promieni pieszczących zgrabne ramiona rowerzystek i silne uda panów rowerzystów. Tak jak co roku sezon rowerowy eksplodował ni stąd ni zowąd, rzec by można znienacka, choć już od początku wiosny rowerowo robiło się w okolicach weekendu. Jednak teraz dopiero, kiedy na rowery wskoczyły całe rodziny, całe bloki, calusieńkie osiedla drogich domów jednorodzinnych oraz niemalże całe dzielnice, można podziwiać zjawisko zwane przez wyczynowych kolarzy - "tłokiem na ścieżce". 
Nie wyobrażam sobie aby w tak obficie zaludnionych miejscach pokazywać się bez odpowiedniego zestawu ubraniowego, który nie tylko świadczyć będzie o naszym szacunku dla współpedałujących, ale także pozwoli się nam czuć modnie i na czasie. Absolutnym przebojem najmodniejszych nowojorskich ścieżek rowerowych są teraz specjalne gumowane zapięcia do skarpet typu podkolanówki. Są one nie tylko ciekawym i wyrafinowanym elementem garderoby, ale także stanowią praktyczny dodatek, bo przecież nie ma nic bardziej irytującego podczas szusu rowerowego jak opadające spod kolan na kostki wełniane podkolanówki. W moim przypadku zapięcia sygnowane są logotypem naszego rodzimego, choć eksportowego projektanta Arkadiusa. Idąc za ciosem nałożyłem, zgodnie z obowiązującymi trendami, super obcisłe spodenki marki H&M oraz podkoszulek z szerokim ramiączkiem projektu Issey Miyake. Obcisłość spodenek może na początku nieco przeszkadzać, ale już po kilku kilometrach na kostce Bauma wszystko jakby naturalnie zaczyna się układać. Widoczne na zdjęciu buty to specjalne rowerowe  Ato Matsumoto, które charakteryzują się wyjątkową ażurową podeszwą, dzięki której ( w zależności od doboru pedałów) stopa cyklisty nieustannie poddawana jest akupresurze. Taki wyjątkowy masaż stóp wpływa znakomicie na tężyznę fizyczną i poprawia krążenie w dolnych partiach ciała. Mam na sobie także przepiękne wełniane podkolanówki Benettona i supermodną bawełnianą czapkę typu Trynidad. Zdjęcie wykonane jest oczywiście w Warszawie, ale w takim zestawie z powodzeniem można się pokazywać na trasach rowerowych i eleganckich chodnikach Paryża, Berlina, Nowego Jorku czy Mediolanu. 



Chciałbym podzielić się z Wami także moim zachwytem nad dwoma wyjątkowymi zestawami odzieżowymi z mijających dni. Pierwszy z nich to zjawiskowa i zachwycająca stylizacja Magdaleny Cieleckiej, która olśniła wszystkich na otwarciu nowego butiku znanej pary polskich projektantów. Czarna bluzka z jedwabnymi frędzlami to przykład wyrafinowanego stylu madryckiego, który teraz wchodzi szturmem na wybiegi całej Europy. Nie muszę chyba dodawać, że Pani Magdalena zakładając tą cudowną część garderoby wykazała się znakomitym rozeznaniem w aktualnych trendach, brawo! Połączenie tej bluzki z oryginalną spódnicą w kolorowe koła jest dowodem dobrego gustu i rozsądnego wyważania akcentów w kreacji. Świetnie także dobrane buty idealnie korespondują ze złotą torebką.

Fot. Magdalena Cielecka; www.akpa.pl

Drugą według mnie znakomitą kreacją mijającego tygodnia jest rozsądnie zbalansowany zestaw Edyty Herbuś. Wielką umiejętnością jest dobór garderoby nie tylko gwarantujący zachwyt fotoreporterów, ale także oddający charakter i ukazujący osobowość noszącej ją osoby. Muszę przyznać, że ta sztuka udała się Pani Edycie w stu procentach. Wzorzysta bluzka z długim rękawem wykonana z delikatnego materiału idealnie komponuje się z ciasnymi szortami, eksponując tym samym nogi przyodziane w buty o charakterystycznym i modnym wężowym wzorze. Dodatek w postaci czerwonej torebki to prawdziwy majstersztyk podziwiany szczególnie często na wybiegach w obecnym sezonie. Gratuluję także wspaniale dobranego makijażu, który podkreśla delikatną i dziewczęcą urodę Pani Herbuś.

Fot. Edyta Herbuś; www.akpa.pl

sobota, 14 maja 2011

Galowo

Chcąc wyrazić szacunek spotkanym przy różnych okazjach osobom obcym dla nas jeszcze, należy stosować się do kilku zaledwie podstawowych zasad savoir vivre. Gesty, którym ludzkość wieki temu nadała znaczenie symboliczne, dziś w kulturalnych kręgach wyrażane są z podobną estymą co kilkaset lat wstecz. Mówię tu o tak oczywistych sposobach wyrażania szacunku jak odpowiednie podanie dłoni, półuklęk zwany też potocznie dygnięciem czy gesty zawarte w ogólnym pojęciu ukłonów i skinięć. Są jednak okazje, kiedy z racji ilości zgromadzonych nie mamy fizycznej możliwości wyrażenia szacunku wszystkim osobiście przez tak bliski kontakt jak choćby uściśnięcie dłoni. W takim wypadku pozostaje nam jedynie oddać elegancki pokłon poprzez odpowiedni dobór garderoby. Należy pamiętać, że strój nie jest tylko odbiciem naszego wnętrza , ale także unikalnym sposobem komunikowania się z napotkanym ludźmi. Nasz ubiór mówi, a czasem wręcz wykrzykuje całe zdania i od nas tylko zależy jakiej wagi wypowiedzią obdarujemy przebywających na tej samej imprezie czy uroczystości, równie wrażliwych gości. 
Dziś prezentuję Wam zestaw, który został skonstruowany w celu okazania mojego wielkiego uznania dla ceniących sztukę nowoczesnego doboru garderoby gości wczorajszej wieczornej imprezy modowej, w której to wielką przyjemność miałem uczestniczyć.
Podstawą, inaczej mówiąc filarem tego zestawu jest lekka kurtka z najnowszej kolekcji Moschino, której inspiracje są głęboko osadzone w stylu rekonkwisty hiszpańskiej, a szczególnie w misterii strojów galowych zakonów Alcantara i Avis. Ten znakomity przyodziewek został wykonany z dbałością o każdy szczegół w duchu ojca założyciela Franco Moschino. Choć tego znakomitego projektanta nie ma wśród nas od kilkunastu lat, to idea łączenia sztuki z modą użytkową przetrwała na szczęście w tej firmie do dziś. Nie odważyłbym się założyć niczego innego do tej zjawiskowej kurtki, jak oryginalnych oficerskich bryczesów, zapinanych na guziki wykonane z korzenia wrzośca.  Specjalny krój kroku tych spodni daje nieprawdopodobny komfort podczas siedzenia, nawet na niewygodnych krzesłach. Na głowie mam furażerkę zwaną także pierożkiem, zaprojektowaną przez włoskiego mistrza Gianniego Versace. Strój dopełniają oczywiście dodatki, unikalny pas ze srebrnymi blaszkami oraz oryginalny osiemnastowieczny francuski medalion na zielonej tasiemce.
Wracając do wczorajszej imprezy, to niezmiernie mnie ucieszyło, że wśród gości było kilka osób, które bardzo solidnie podeszły do zagadnienia komunikacji poprzez strój i ubierając się we własne, zakupione w tym celu części garderoby, manifestowały przynależność do wąskiego, elitarnego grona znawców sztuki modowej niewystępujących publicznie w pożyczonych ubraniach.


wtorek, 3 maja 2011

Majówka

Skutecznie i od wielu lat rozpieszczani przez wiosenny kalendarz świąt i dni wolnych od pracy, zdawać by się mogło powoli zaczynamy celebrować tak ważne i znamienite okazje jak coroczne otwarcie sezonu działkowo-letniskowego. Majówka w swoim charakterze ogólnonarodowym jest przecież jak dźwięki trąbki sygnałowej wzywającej do pospolitego ruszenia na tereny zielone. Dziś pytanie "Co robisz w Majówkę?" wagą i znaczeniem dorównuje tak ważnemu dla Polaków pytaniu: "Co robisz w Sylwestra?". Gdyby przeprowadzono badania na reprezentatywnej grupie społeczeństwa, okazałoby się że jedyną różnicą między tymi pytaniami jest sposób akcentowania w nich wyrazów, a co za tym idzie różnica w oczekiwanej odpowiedzi. W pytaniu o Majówkę najczęściej ukrytym podtekstem jest zdanie: "Jeśli jedziesz na działkę albo do lasu gdzie masz kawałek swojego terenu, najlepiej z domkiem drewnianym i kominkiem, do tego nie przeszkadza Ci obecność moich dzieci i psów, to może skusisz się na atrakcyjną możliwość zaproszenia mnie z rodziną na cały majowy weekend, żona ciast napiecze?". W pytaniu o Sylwestra najczęstszy ukryty podtekst można streścić w zdaniu: "Pytam o Sylwestra trochę kurtuazyjnie, bo jak większość moich kolegów już dawno zaplanowałem wyjazd w góry i szczerze mówiąc to już nie da się nic tam wynająć, a w ogóle to strasznie trudno było to załatwić i jak zapakuję samochód bagażami i rodziną to w zasadzie nie będę miał już wolnego miejsca". 
Majówka ma to do siebie, że w odróżnieniu od Sylwestra kusi nas także tak zwanym odpoczynkiem czynnym. Na działce zawsze znajdzie się coś ciekawego do zrobienia, szczególnie po długim i niejednokrotnie wyczerpującym dla roślinności sezonie zimowym. Chwytamy zatem ochoczo za narzędzia ogrodnicze i z ognistymi oczami rzucamy się do boju wyzwani przez naturę. Oczywiście jako ludzie kochający dobry styl nigdy nie zapominamy o odpowiedniej garderobie, nawet w czasie obcowania z majową florą i fauną. Dziś przedstawiam Wam mój zestaw majówkowy, w którym udało się połączyć trzy najważniejsze cechy tego świątecznego weekendu. Najlepiej opiszą je te trzy wyrazy : EKO, POLSKA, ZDROWIE.
Spodnie krótkie firmy SuleeyTee pochodzą z najnowszej kolekcji dedykowanej szwedzkim drwalom, którzy już od trzech sezonów nie wstydzą się pokazywać nóg, zresztą jest to trend który powoli dominuje także styl drwali kanadyjskich. Buty Crocs ostatnio przebojem wdarły się na leśne wybiegi i prócz drwali także nadzorcy skandynawskich lasów , zwani u nas leśnikami, z upodobaniem zakładają takie obuwie przy okazji długich spacerów po miękkiej ściółce. Wyżej wymienione elementy stroju odnoszą się do cech EKO i ZDROWIE majowego weekendu. Fioletowa koszula z czystego lnu  inspirowana  jest stylem polskich dziewiętnastowiecznych wolnomyślicieli, a kwiecista chusta nawiązuje do wartości ludowych przemycanych od czasu do czasu w świecie mody przez polskich projektantów. Jednym słowem POLSKA. Dodałem od siebie jeszcze piłę elektryczną niemieckiej firmy Stihl bo minęło już prawie 72 lata i czas sobie wreszcie wybaczyć.



poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Dyngus

W czasach kiedy z okazji Dyngusa bito się wzajemnie po nogach witkami wierzbowymi, nikt nie słyszał jeszcze o profesji stylisty, choć tu i ówdzie przebąkiwano już o kreatorach mody lub wielkich projektantach. Mniej więcej w tym czasie, kiedy po naszych pięknych wsiach biegali za dziewkami równie piękni chłopcy, dzierżąc w swych mocarnych dłoniach mokre wierzbowe witki, w samym centrum ówczesnego świata cesarzowa Eugenia zamawiała pierwsze stroje Haute Couture w paryskiej pracowni mistrza Worth'a. Ma to o tyle istotne znaczenie dla świata mody, że w ślady monarchini ruszyły też inne panie chcące wejść w posiadanie jedynego, wyjątkowego i szytego tylko dla nich stroju. Narodziła się wtedy sztuka projektowania przez duże "SZ". Dziś niezmiernie rzadkim widokiem jest chłopiec z wiechciem gałązek biegnący za panną o rozwianych włosach, za to moda na wyjątkowe stroje tworzone w pojedynczych egzemplarzach pozostała. 
Dzisiejszy zestaw jest moim osobistym wkładem w dość hermetyczny świat Haute Couture. Tworząc ten zestaw zdecydowałem się na połączenie sztuki projektowania z polską tradycją świąteczną, dorzucając do tego szczyptę pragmatyzmu. Forma i materiał, z którego został wykonany kombinezon stoi w wyraźnej opozycji do tradycyjnej na podmiejskich osiedlach idei oblewania wodą w dużych ilościach. Folia stretch pozwala na idealne odwzorowanie najlepszych naszych walorów anatomicznych, jednocześnie przy dłuższym noszeniu zupełnie bezwysiłkowo pozbawia nas paru gramów tu i tam, w zależności od sposobu i tempa poruszania się (oczywiście najbardziej widoczne są rezultaty osiągane poprzez taniec w stretchu). Ważnym elementem, który zaledwie wyziera delikatnie spod kombinezonu jest zestaw majtki plus podkoszulek na ramiączkach, nabyty przeze mnie w H&M. Kolor niebieski i różowy nawiązuje w sposób bezpośredni do tradycji malowania jajek w celu ich późniejszego spożycia na kolorowo wraz z rodziną przy świątecznym stole. Dodatki w postaci bawełnianego szalu i skórzanego cylindra typu szapoklak, wyrażają tęsknotę za nieskażoną populizmem ideą projektowania strojów dla elit. Wiklinowy kosz, wyplatany na zamówienie jest prawdziwym hitem nadchodzącego sezonu letniego, a w moim zestawie pełni rolę swoistego bufora pomiędzy wyrafinowanym artyzmem Haute Couture a swojskim krajobrazem z drugiego planu.




sobota, 16 kwietnia 2011

Magia muzyki

Kiedy kropla potu spłynąwszy z czoła maksymalnie skoncentrowanego dejota dotyka wirującej powierzchni płyty winylowej, zgodnie z prawami fizyki rozpryskuje się w malusieńkie kropelki, tworząc coś na kształt magicznej mgiełki. Ci szczęśliwcy, którym udało się w tym czasie być najbliżej twórcy, zostają uświęceni w czasie tańca maleńką cząstką jego geniuszu. Dla dobrego didżeja wprawienie tłumu w ekstatyczny taniec jest wręcz powinnością, którą wypełnia całym sobą z prawdziwym oddaniem i niekłamaną przyjemnością zarazem. Można rzec, że jest to niepisane prawo, któremu hołduje jedynie establishment dzidżejskiego świata. Dzidżeje dzielą się na tych, którzy grają wszędzie i dla wszystkich oraz na tych, których wykony są zarezerwowane tylko dla wąskiego grona wybrańców na elitarnych imprezach. Jak dobrze wiecie, jestem skromnym człowiekiem, dlatego mało piszę o sobie, jednak w tym miejscu muszę się Wam przyznać, że od czasu do czasu nieliczni uprzywilejowani mają okazję oddawać się magii muzyki podczas moich ekskluzywnych setów dzidżejskich. 
Zaprezentuję Wam zestaw specjalnie przygotowany  na dzisiejszy wieczór. Jako, że dolna partia ciała dejota jest często słabo widoczna należy zwrócić szczególną uwagę na wyrazistość  elementów takich jak spodnie i buty. Mam na sobie spodnie z kolekcji Diesla Four Colors oraz skórzane buty od Vivienne Westwood stylizowane na kolorowe kalosze (bardzo ciekawe i rzadkie szalenie są to buty). Niemiłosiernie modna w środowisku dzidżejskim futrzana, czarna nerka jest bardzo praktyczna a jednocześnie stanowi w tym zestawie przeciwwagę dla gładkiej, lekko pikowanej bluzy z limitowanej kolekcji Husseina Chalayana. Słuchawki Spitfire nie dość, że całkiem poprawne dźwiękowo to jeszcze dostępne w kilku zestawach kolorystycznych, a przez to idealne jako dodatek do dzidżejskiego stroju. Trzymam w lewej ręce jedną z moich ulubionych zabawek czyli Korga ElectribeSX, który oczywiście nie jest elementem ubioru dejota, a jedynie jednym z wielu urządzeń nowoczesnego tworzenia elektryzujących brzmień.

 

Należę do ludzi wrażliwych i doceniam wyczucie stylu i właściwe podejście do aktualnych trendów u gwiazd polskiej sceny filmowo-telewizyjnej, dlatego zachwyciłem się ostatnią kreacją Pani Małgorzaty Kożuchowskiej i bez reszty pokochałem jej styl. Na załączonym zdjęciu na pierwszy plan wysuwają się (a raczej wyfruwają) srebrne motyle w ilości sztuk siedmiu co jest ewidentnym nawiązaniem do najnowszych inspiracji Kimberly Stewart i dowodzi, że Pani Kożuchowska (albo jej stylista) jest osobą bardzo mocno obeznaną w najświeższych trendach prosto ze Stanów Zjednoczonych. Czerwone buty na wysokiej czarnej szpilce w połączeniu z różowym wiązaniem są z kolei prawdziwym przebojem na brytyjskich salonach i założenie ich do tej zjawiskowej sukienki było prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Brawo Pani Małgorzato!

Fot. Małgorzata Kożuchowska; www.akpa.pl

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Dance

Żadna inna profesja nie wypracowała tak jednolitego stylu ubierania się jak grupa ogólnie nazywana tancerzami. Wśród zawodów rozpoznawanych przez dzieci w wieku przedszkolnym po ubiorze, obok strażaka, policjanta, lekarza i maszynisty kolejowego znalazł się także tancerz. Charakterystyczne spodnie z radykalnie obniżonym krokiem, getry koniecznie podwinięte niesymetrycznie oraz lekka, szeroka bluza z kapturem wciągniętym do połowy na głowę to wyraźny znak przynależności do tej szczególnej grupy zawodowej. Co ciekawe i rzadko spotykane w świecie mody, jeden z elementów tego stroju czyli getry, wydają się być obowiązkowe w takim zestawie już od ponad czterdziestu lat. Czyli mniej więcej od końca lat 60-tych, kiedy to tancerze brodwayowscy wypromowali getry szare. Na przestrzeni tych lat eksperymentowano jeszcze z kolorem getrów i rodzajem wełny, by w końcu w latach osiemdziesiątych, barwą tej części garderoby oznaczać hierarchię w grupie tanecznej. I tak odpowiednio: szary kolor zarezerwowany był dla nowicjuszy i praktykantów, zielone gerty nosili pretendenci do głównych ról, czerwone dla tancerzy po kontuzjach, którzy jeszcze nie uzyskali pełni formy, niebieskie (bardzo rzadkie) dla mistrzów drugiego planu i wreszcie białe dla najstarszych stażem oraz czarne dla tańczących główne partie. 
W świetle prawie historycznej ortodoksji stroju tancerza niemałym zaskoczeniem było to, co w świecie tanecznej mody wydarzyło się niespodziewanie niczym nocna wizyta nieznajomej. W sezonie wiosennym 2011 przestały obowiązywać nieśmiertelne getry, a to jak ubierają się teraz specjaliści od ruchu ciała z Nowego Jorku można nazwać wielką rewolucją w postrzeganiu światowego emploi tancerzy. Brodway oszalał na punkcie kwiatowych wzorów i nowego fasonu spodni poprawiającego plastykę ruchu i ułatwiającego szpagaty. Dodatkowo postawiono na wyeksponowanie karku i tyłu głowy poprzez zastosowanie klasycznych nakryć, możliwych do szybkiego zrzucenia przed co trudniejszą ewolucją. Wśród brodwayowskich tancerzy furorę robią także dodatki w postaci sakiew i torebek przytraczanych do szerokiego paska wykonanego z prawdziwej skóry. Wielu pośród najznamienitszych tancerzy stawia tak zaskakującą zmianę stylu na równi z rewolucją przemysłową z końca osiemnastego wieku. Wiem, że są wśród Was przedstawiciele tego fantastycznego zawodu, dlatego dziś zaprezentuję idealnie skonstruowany zestaw dla zawodowego tancerza, chcącego podążać za światowymi trendami.
Mam na sobie zestaw, który (oprócz butów) w całości należy do mojego przyjaciela, na co dzień występującego w Ed Sullivan Theater na Brodway'u. Obiecałem nie ujawniać nazwisk projektantów poszczególnych elementów stroju, dając w ten sposób szansę rodzimym tancerzom na konstruowanie swoich własnych zestawów na wzór pokazanego poniżej, bez sięgania po marki praktycznie nie do dostania w Polsce. 
A więc moi drodzy, dokładnie tak nosi się teraz Brodway! Dziś bez takiego zestawu po prostu You Can't Dance.





niedziela, 27 marca 2011

Longbow

Każdy prawdziwy mężczyzna powinien oddawać się przynajmniej jednej pasji, której źródłem są pierwotne instynkty samca - przewodnika stada. Taką pasją może być popularne na zimniejszych terenach zbieractwo, szeroko rozumiane łowiectwo (także to wodne), oraz bliższe ciału zapasy w stylu klasycznym i boks, czy też mniej jednoznaczne zainteresowanie ruchem zwane tańcem. Jednak instynkty, które były główną siłą napędową ewolucji pozostawiły w nas szczególny ślad, rzec można śmiało, że to ślad nie do zatarcia w postaci przedziwnego pociągu do broni miotającej. I tu dochodzimy do sedna sprawy, otóż wydaje się, że najczystszą i najbardziej pierwotną pasją, jakiej może oddawać się mężczyzna jest łucznictwo. Bo czyż nie najbardziej męską z męskich rzeczy jest miotać na odległość strzałę, nasłuchując z przymkniętymi oczami dźwięku grota wślizgującego się w cel? 
Mężczyzna oddający się swoim pasjom jest atrakcyjny. Mężczyzna oddający się swoim pasjom i do tego świetnie ubrany jest ultra atrakcyjny. 
Dzisiejszy zestaw jest skromny, ale także konkretny i jednoznaczny. W tej stylizacji odnajdą się nie tylko dobrze zbudowani mężczyźni, ale nawet ci, którzy dopiero mają zamiar być dobrze zbudowani na lato, podejmując już teraz trud i znój na siłowni i basenie. Wybrałem na dziś jednoczęściowy kombinezon bez rękawów sygnowany nazwiskiem Toma Forda. Wybór był oczywisty, bo gładko przylegający materiał oddaje w pełni ideę pierwotnych polowań nago. Do takiego kombinezonu nie można zakładać niczego innego jak tylko wysokie oficerki od Etienne Aigner, pamiętając jednocześnie, że oficerki są oficerkami tylko wtedy gdy są porządnie wypastowane i wypolerowane. Mam na sobie (prócz łuczniczego rynsztunku oczywiście) wełniane rękawki chroniące przedramiona przed chłodnymi podmuchami wiatru oraz specjalną opaskę Issey Miyake sprzedawaną w komplecie z żółto-zielona chustką. Opaska chroni zatoki, co szczególnie jest ważne podczas kapryśnej wiosny, chustka natomiast dodaje do całości szczyptę wysublimowanej ekstrawagancji. 
Jak widać świadome łucznictwo jest nierozerwalnie związane z niekwestionowanym wyczuciem stylu i dobrą znajomością bieżących trendów - czyli zupełnie odwrotnie niż golf czy równie groteskowy i mało męski squash.    




środa, 23 marca 2011

Wiosenne zakupy

Ciepłe słoneczne promienie i lekki wiosenny wiaterek sprawią, że kiełkuje w nas, niczym młoda trawa, nieodparta i przemożna chęć wyskoczenia na kilka dłuższych chwil na zewnątrz. Dla człowieka lubiącego łączyć przyjemności z ogólno rozumianym pożytkiem, najlepszym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest nieskrępowany wypad na miasto w celach spożywczo zakupowych. Inaczej mówiąc, szybka kawka i francuski rogal z dżemem w dobrym towarzystwie, a potem zakupy solo na pobliskim warzywno-owocowym targowisku. Takie właśnie łączone przyjemności były dziś moim udziałem. Postanowiłem przy tej okazji zaprezentować zestaw inspirowany najnowszą kolekcją norweskiego projektanta Sveina Ove Kirkhorna. Nikt tak jak Svein nie łączy materiałów, które zwykle nie występują w podobnych połączeniach u innych projektantów. Uwielbiam jego koncepcję "wąsko i krótko", dlatego bardzo starannie dobrałem elementy dzisiejszego zestawu, dbając o każdy najdrobniejszy szczegół w taki sposób, aby w pełni oddać ideę norweskiego mistrza. 
Zacznę od spodni, a w zasadzie od "ogrodniczek", bo tak zwykło się w naszym kraju nazywać jeansowe spodnie z szelkami. Mam na sobie niebieskie nadkolanówki marki Diesel z wszytym na stałe parcianym pasem. Charakterystyczna dla tego modelu jest srebrna sprzączka paska z wygrawerowanymi inicjałami M.S. Kamizelka lekko puchowana marki Adidas z limitowanej serii FourColors, wpuszczona w spodnie dokładnie tak, jak nakazuje styl Kirkhorna. Koszula z szerokimi mankietami zapinanymi na porcelanowe, ręcznie malowane guziki, pochodzi z kolekcji domu mody Versace. Buty Vagabond idealnie dopasowane do całości, dodatkowo wyeksponowane na nogach poprzez zastosowanie melanżowych rajtuz, które dostałem od znanej polskiej firmy. Gdy wychodzę na takie zakupy to zawsze mam przy sobie ekotorbę - tym razem, w związku z tym że jest środa, w kolorze zielonym.




Muszę się odnieść do niepochlebnych opinii krążących od kilku dni w mediach, dotyczących ostatniego zestawu Pani Katarzyny Grocholi. Z wielkim zdziwieniem i niedowierzaniem czytałem i słuchałem wypowiedzi osób oceniających strój Pani Grocholi, zdziwienie moje było tym większe, że zupełnie nieuczciwa i abstrakcyjna ocena tego zestawu powtarzana była kolejno przez media internetowe, pisane, na telewizji kończąc. Nie trzeba być wielkim znawcą modowych trendów, żeby rozpoznać w tym zestawie wirtuozerię doboru elementów składających się na tą olśniewającą kreację. Wyraźnie widać inspirację super modnym stylem skandynawskim, skromnym i eleganckim trendem pojawiającym się dopiero na wybiegach Nowego Jorku i Paryża. Pani Grochola, lub jej stylista (bo nie podano informacji kto dobierał zestaw) jest w stu procentach na czasie, a pokazanie się w takim ubiorze świadczy o znakomitym rozeznaniu na modowym rynku. Gdyby Pani Grochola poprosiła mnie o zestawienie elementów garderoby na ten wieczór, to zrobiłbym to dokładnie tak samo, kierując się wytycznymi najnowszych światowych trendów. 


Fot. Katarzyna Grochola; www.akpa.pl 


sobota, 12 marca 2011

Na ryby...

Każdy kolejny promień słońca, jakimi obdarowuje nas ten uroczy miesiąc marzec, zwiastuje rychło nadchodzącą wiosnę, a wraz z nią uciech moc i radości. Zapach pierwszych ździebełek trawy wyzierających spod jeszcze nie stopniałego śniegu, daje sympatykom wędkarstwa wyraźny sygnał, że nadszedł właśnie czas ostatnich lodowych połowów. Jak każdy prawdziwy mężczyzna, i ja wyruszam wtedy w dzikie rejony cudownie pięknego Mazowsza, w poszukiwaniu tego jedynego, odpowiedniego jeziorka, w którym wywiercę dziurkę i zasadzę się przy niej cierpliwie. Oczywiście nie można zapominać przy takiej okazji o odpowiednim doborze garderoby. Mamy w takiej chwili fantastyczną okazję, aby połączyć w jedną nierozerwalną całość pragmatyzm z najnowszymi trendami. Mój dzisiejszy strój jest kwintesencją takiej właśnie synergii, przez co jest zestawem "must have" wędkarskiego sezonu 2011. 
Zacznę od kwestii bezpieczeństwa na prawie wiosennym lodzie, bo jest to temat często pomijany. Narty biegowe Atomic to nie tylko fajny męski gadżet, ale także część zestawu odpowiedzialna za nie pękanie lodu pod wędkarzem. Pękniecie lodu mogłoby spowodować zamoczenie się, a to doprowadzić może nawet do przeziębienia. Nie muszę chyba wspominać, że gorsze od przeziębienia byłoby zamoczenie szalenie modnego w tym sezonie futerka od Prady z charakterystycznymi szerokimi wycięciami na ręce. Jeśli chcemy błyszczeć jak gwiazda wędkarstwa wyczynowego to wybierając się na lodowe połowy w sezonie zima/wiosna 2011, zakładamy spodnie z wyraźnym kantem, opinające dość ciasno górne partie. Błękitna bluza z półsuwaczkiem od Diesla, nie tylko świetnie chroni przed wiatrem, ale także nadaje całości luźniejszego i mniej oficjalnego klimatu. Dodatki w postaci czerwonej czapki i żółtego pasa, prócz oczywistych walorów estetycznych, pozwalają innym wędkarzom śledzić naszą pozycję by w przypadku oderwania się od brzegu na krze, nie oddalić się za bardzo. Pewnie od razu zwróciliście uwagę na lornetkę, która mam na szyi. Otóż nie jest ona żadnym modnym dodatkiem, po prostu podczas tych uroczych wędkarskich chwil lubię popatrzeć na ptaki, które dopiero co przybyły na te tereny po zimowej podróży. Dziś podglądałem parkę żurawi oraz trzy czaple siwe, które nie zwracając na mnie uwagi paradowały dumnie po drugiej stronie jeziorka.


wtorek, 8 marca 2011

Dzień Kobiet

Dziś aby znaczenie tego dnia jeszcze bardziej uwznioślić, postanowiłem ograniczyć wpis tylko do życzeń najszczerszych dla Pań wszystkich naszych. 
A zatem drogie Panie pokłon mój Wam dziś oddaje najpotulniejszy, życząc wszystkiego tego o czym od lat zapominali Wasi partnerzy, tego wszystkiego co Wam się należy bezdyskusyjnie i bezapelacyjnie, tego czego nie życzyły Wam najlepsze przyjaciółki mimo ze Was kochały szczerą miłością, wszystkiego tego czego już od dnia Waszych narodzin pragnęłyście w noce nieprzespane, wszystkich niespełnionych obietnic spełnienia Wam dziś życzę.



wtorek, 1 marca 2011

Na miasto

Wystarczy troszkę tak długo wyczekiwanego słońca i z radością można się udać na miasto, by zaległych sprawunków załatwić znakomitą większość, a przy okazji zaprezentować światu małe, kosmetyczne wręcz zmiany w mym zaroście. Jak pewnie od razu rzuciło się Wam w oczy, przycięte mam nieco inaczej wąsy i wielu z Was natychmiast bez pudła odgadnie gdzie leży biegun mojej w tej mierze inspiracji i jakie wydarzenia w świecie mody sprowokowały mnie do chwilowej zmiany imidzu.
Przyjaciele niosą mi wieści, że wiele osób na Facebooku zamartwia się ostatnio z powodu rzadszych w ostatnim czasie mych wpisów na blogu (jak wiecie jestem skromnym człowiekiem i bardzo rzadko zaglądam na strony fanowskie mojego bloga,  już samo ich pojawienie się zakłopotało mnie ogromnie). Dobre wychowanie wymaga, abym Wam teraz pospieszył z wyjaśnieniami. Chciałbym już dziś wszystko dokładnie Wam wyznać, lecz cóż to by była za niespodzianka tak przegadana i wygadana za wcześnie. A właśnie ta niespodzianka, którą dla Was szykuję tak czas mój zabiera solidnie. Chciałbym oczywiście codziennie nieść Wam kaganek modowej nauki, lecz tak jak Wy, jestem tylko człowiekiem i doba moja tak jak i Wasza trwa tylko 24 godziny. Jestem za to przekonany, że to co niedługo nastąpi, wynagrodzi Wam te chwile oczekiwania niczym brzęk złotych monet pod stopami do jaskini Alibaby wchodzących jego kompanów.
Dzisiejszy zestaw jest ucieleśnieniem idei przenoszenia do świata mody najpiękniejszych walorów natury. To co można nazwać po prostu nienagannym doborem kolorystycznym jest w tym wypadku czymś znacznie bardziej symbolicznym. Wyobraźcie sobie zieloną odmianę Berylu w najczystszej postaci czyli Szmaragd. Ten właśnie kamień symbolicznie wyrażany jest w tym zestawie przez skórzaną kurtkę od Karla Lagerfelda, której guziki wykonane są z Jadeitu. Spodnie dresowe od Diesla nawiązują bezpośrednio do wydobywanego na wyspie Świętego Jana Perydotu, dlatego przekornie połączyłem je z pomarańczowymi getrami aby uniknąć podobieństw do elementów biżuterii sakralnej. Z łatwością rozpoznacie w butach i torbie nawiązanie do kryształów Turmalinu, którego szmaragdowo-zielona barwa przez wieki sprawiała, że mylono go ze Szmaragdem właściwym. Zwiewna chustka łączy kilka naturalnych barw i jest dla zestawu niczym sznur, na którym wiszą wszystkie te piękne kamienie. Nie mogłem się powstrzymać i dodałem do tego "naszyjnika" Topaz w postaci błękitnej koszuli od jednego z moich ukochanych projektantów, czyli Versace.
Jak widzicie, piękno natury można wyrazić poprzez dobrze przemyślany dobór odcieni w naturalnych kolorach, kierując się tylko i wyłącznie tym co podpowiada nam matka ziemia.


poniedziałek, 21 lutego 2011

Urodziny

Dzień, w którym każdy z Was przyszedł na świat był dniem szczególnym i wyjątkowym choćby dlatego, że takiego dnia nie było nigdy wcześniej i nie będzie nigdy potem. Wszystkie te oficjalne rocznice obchodów rożnych historycznych wydarzeń (tak lubiane w naszym kraju) byłyby niczym bez dat szczególnych dla nas samych. Bo czy sensownie byłoby obchodzić rocznicę bitwy pod Grunwaldem bez uczczenia narodzin w ten konflikt militarny zaangażowanych ludzi? Oczywiście, że nie. Jeśli jesteście stałymi czytelnikami mojego bloga to zakładam, że jesteście inteligentni,  przywiązani do tradycji i dobrze wychowani. Inaczej mówiąc jesteście ludźmi na poziomie a w związku z tym na pewno pamiętacie o urodzinach swoich najbliższych oraz przyjaciół i znajomych. Jestem przekonany także, że pamiętacie nawet o dniach urodzin znakomitych naszych rodaków, bez których język polski rzadko słyszany byłby na naszych ulicach. Ale czy pamiętacie o Swoich własnych urodzinach? Chodzi mi o to, że dzień w którym się urodziliście był szczególny nie tylko dla nas samych, ale był także dniem szczególnym dla całego świata. Każdy z Was jest wyjątkowym człowiekiem, który nie przyszedł na świat bez powodu. Jesteście tak samo ważni dla świata jak bohaterowie nasi narodowi i tak samo z szacunkiem powinniście podchodzić do daty swych własnych narodzin. Więc nawet gdyby się okazało, że w zabieganiu codziennym wasi znajomi lub nawet rodzina zapomnieli o Waszych urodzinach, to w ten szczególny dzień niech numerem jeden na liście spraw i obowiązków będzie słowo JA. Wypielęgnujcie swoje piękne ciała, załóżcie najlepszą kreację, użyjcie ulubionych perfum i pokażcie wszystkim jak dumni jesteście z dnia, w którym Wasz pierwszy oddech i krzyk oznajmił całemu światu, że przyszliście by ten świat ulepszać. 
Na mój dzień urodzin wybrałem klasyczne bryczesy od Matthew Williamsona, do tego białą koszulę z guzikami z masy perłowej od Burberry, oraz obowiązkową w takim zestawieniu kwiatową muchę Lanvin. Mam na sobie także futrzaną kamizelkę Promod oraz fantastyczne zielono-pomarańczowe buty Bunker. Kremowa róża w mojej prawej dłoni jest kwiatem na Wasze urodziny i bez względu na to kiedy je obchodzicie, składam Wam najszczersze i najcieplejsze życzenia zdrowia i radości. 


środa, 9 lutego 2011

Walentynki

Zbliża się data, która została przyjęta wiele lat temu w naszym pięknym kraju jako Dzień Zakochanych. Pamiętam ten szalony i ciekawy zarazem okres, kiedy to zachodnia cywilizacja drzwiami, oknami i odbiornikami telewizyjnymi wdzierała się do naszych domów. Prawdę mówiąc ten dzień jako pierwsi w Nowej Polsce świętowali kupcy ze szczęk pod Pałacem Kultury i Nauki. Właśnie tam i właśnie wtedy zakupiłem moje pierwsze jeansowe piramidy z okazjonalnym nadrukiem w kształcie serca ze strzałą wbitą wskroś. W takich jeansach randki były częstsze niż kontrole biletów w autobusach na Ursynów i nie pozostawiały złudzeń co do tego, że dobrze ubrani i znający się na aktualnych trendach faceci  zawsze będą figurować na pierwszych stronach w notesikach najfajniejszych dziewczyn.
Dziś z równie wielką dbałością należy podchodzić do kwestii odpowiedniego doboru garderoby na tak szczególną okazję. Zwrócić trzeba uwagę nie tylko na kolorystykę i fakturę, ale także na subtelne znaczenie poszczególnych elementów zestawu. Pozwolę sobie przybliżyć Wam to na przykładzie mojej walentynkowej kreacji. 
Bluzka w drobne paski z fantazyjnie wszytym pluszowym kapturem i delikatnymi brązowymi guziczkami u rękawów pochodzi z kolekcji Issey Miyake i symbolizuje w tym zestawie męskie zdecydowanie i stabilność połączoną z ciepłem i wrażliwością romantyka (kaptur typu "pluszowy miś"). Obcisłe bordowe sztruksy H&M przez swój krój podkreślają tak ważne od zarania wieków możliwości reprodukcyjne mężczyzny, a przez to wywołują w kobiecie uczucie spokoju i bezpieczeństwa. Oryginalne skórzane oficerki świadczą o predyspozycjach przywódczych i umiejętnościach radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Dodatek w postaci złoto-czarnego sznura z wplecionymi koralikami jest w tym zestawie symbolem wysokiego statusu finansowego i oznaką zaradności życiowej. 
Jak widzicie pieczołowicie dobrane, markowe elementy ubioru są dla wrażliwego obserwatora niczym krystalicznie czyste odbicie najważniejszych cech osobowości właściciela perfekcyjnie dobranego zestawu. Warto zatem poświęcić kilka chwil przed lustrem aby nasz zestaw był nie tylko dowodem na naszą świetną znajomość trendów, ale także aby uwypuklał najważniejsze cechy naszej osobowości.


wtorek, 1 lutego 2011

Powrót do domu

Wróciłem... Choć niesamowite dni w Paryżu dobiegły dziś końca to ciągle jestem podekscytowany niczym podlotek, który dopiero co rumieńcem się oblał po skradzionym pierwszym pocałunku.
To były szalone chwile obcowania ze światową modą i ludźmi bez reszty oddanymi tej sztuce sztuk wszelakich. Przywiozłem ze sobą nie tylko walizkę wypełnioną nieprzyzwoicie modną garderobą ale także elektryzujący i kosmiczny wręcz bagaż nowych doświadczeń, kontaktów i propozycji.  Jedyną rzeczą jakiej mi tam brakowało był czas. Miałem tak napięty harmonogram, że z trudem łapałem przysłowiowy oddech. Śmiało mogę stwierdzić, że był to pracowity i owocny wyjazd. Oczywiście to Wam jako pierwszym wyjawię kilka z tym związanych moich sekretów, nie od razu,  wszystko w odpowiednim czasie.
Dzisiejszy zestaw jest niczym świeże pieczywo prosto z pieca, jest sumą najciekawszych i najważniejszych akcentów Paryskiego Tygodnia Mody. Nie mogłem się doczekać więc zdjęcie zostało zrobione tuż po moim przylocie, jeszcze na lotnisku, przez przesympatycznego Pana Witolda, któremu z tego miejsca jeszcze raz chciałem podziękować za pouczające rozmowy w biznes klasie Boeinga 767.
Zacznę od prawdziwego diamentu w tym zestawie czyli od płaszcza prosto od Versace. Nowy złoty wzór na kołnierzu i rękawach jest prawdziwym dziełem sztuki krawieckiej, a sam płaszcz jest jednym z 49 przywiezionych do Paryża na tydzień mody. Sam jestem zaskoczony, że udało mi się go posiąść i to praktycznie prosto z wybiegu. Spodnie z białej, cienkiej i delikatnej wełny są prawdziwym przebojem wśród kontestatorów stylu z za oceanu. Jako Europejczyk nie mogłem przejść obok tego faktu obojętnie, nabyłem więc spodnie sygnowane znakiem domu mody Valentino. Koszula w fantazyjnie wijące się kwiaty od Galliano jest tak niesamowita, że chciałoby się w niej chodzić na okrągło bez ściągania nawet przy kąpieli. Dodatki pochodzą z kolekcji Armani Prive i są dokładnie takie jakie być powinny w tym sezonie, czyli błyszczące, połyskujące, lśniące i mieniące się tysiącami kolorów.
Moje zakupy były jak polowanie lwic na guźce. Po złapaniu zdobyczy nie zjadałem jej od razu lecz odciągałem do kryjówki aby tam napawać się radosną konsumpcją. Inaczej mówiąc z wielkim nabożeństwem i szacunkiem całymi nocami przymierzałem zakupione cuda światowej mody, by potem włożyć je do walizki Hermès widocznej na zdjęciu i wylądować niczym Aleksander Macedoński na Okęciu.



piątek, 28 stycznia 2011

Przerwa na kawę

Tak dużo się dzieje w tym pięknym mieście, że z trudem znajduję czas aby choć parę chwil spędzić przy komputerze. Na szczęście w Paryżu praktycznie wszędzie internet jest w powietrzu i czynię ten wpis popijając przepyszną kawę samotnie (po raz pierwszy w czasie mojego pobytu) co daje mi odrobinę przestrzeni na zebranie myśli. Jestem Wam winien opis mojego poprzedniego zestawu ze zdjęcia w metrze.
Zacznijmy od jednoczęściowego kombinezonu, fiolet i czerń to połączenie obowiązkowe w tym sezonie a krój tego boskiego wręcz wdzianka to majstersztyk prosto z pracowni Guy'a Larocha. Przyznam, że kombinezon ten wzbudził duże zainteresowanie podczas mojej krótkiej lecz intensywnej podróży metrem. Przekornie, jakby drocząc się z formą narzuconą przez Larocha założyłem do tego dwustronną pikowaną kamizelkę Adidasa. Ten zabieg choć ryzykowny był, tak jak przeczuwałem, strzałem w dziesiątkę. Przy takim zestawie dobór dodatków był niczym spacerek po ciepłej plaży Sopotu, czyli łatwy, przyjemny i wśród znajomych. Czerwona torba od pewnego rodzimego projektanta (obiecałem, że nie zdradzę jeszcze jego nazwiska) dodaje szyku i przywodzi na myśl wczesne filmy Godarda i Truffaut'a.  Żółty pasek i apaszka to bardzo modne w stolicy Francji dodatki od Chanel. Szkoda tylko, że nie widać butów bo są to wysokie kozaki z miękkiej skóry z naszywanymi guzikami - może założę je kiedyś do innego zestawu. Na szyi mam niemiecki aparat fotograficzny Rolleiflex - cudo techniki, które nie tylko jest rzadkie ale w dodatku robi ładne zdjęcia.